19 letni przedsiębiorca vs. fiskus

Rozmawiałem ostatnio z bardzo młodym, ale niezwykle ogarniętym życiowo Przedsiębiorcą. I nieprzypadkowo piszę tutaj słowo „Przedsiębiorca” dużą literą. Ten człowiek ma 19 lat.

W wieku, w którym wielu młodych ludzi dopiero szuka swojego miejsca, on prowadzi już własną działalność gospodarczą, studiuje zaocznie, spłaca kredyt i utrzymuje rodzinę. Takie postawy powinny być w Polsce wspierane i doceniane, bo przedsiębiorczość nie bierze się znikąd.

Niestety prawda jest taka, że w szkołach praktycznie nie uczymy młodych ludzi przedsiębiorczości. Nie uczymy czym jest pieniądz, jak go zarabiać, oszczędzać, inwestować i jak poruszać się w skomplikowanym systemie podatkowym.

I właśnie z tym systemem ten młody człowiek boleśnie się zderzył. Prowadzi JDG opodatkowaną 3% ryczałtem. W pewnym momencie (w poprzednim roku) dokonał zakupu i sprzedaży części samochodowych. Nie wiedział, że taka czynność powoduje utratę prawa do ryczałtu od dnia jej wykonania. Robił to więc sporadycznie także w bieżącym roku.

ALE co ważne sam: sam się do tego dokopał. Nie urząd, nie kontrola, nie donos. On sam.

Następnie nie schował głowy w piasek. Nie starał się przeczekać w myśl „a może się uda”. Postanowił wszystko skorygować, złożyć czynny żal i naprawić błąd. Dodatkowo zdecydował się pójść do urzędu i porozmawiać z urzędnikami (udało się porozmawiać, nawet z samym naczelnikiem, ale był też chcący się zapewne wykazać przed szefem kierownik).

I właśnie ten moment jest dla mnie najbardziej poruszający. Bo ta sprzedaż (tych części samochodowych) stanowiła około 4% całej sprzedaży firmy. Napiszę do raz jeszcze literalnie: cztery procent!

Mimo to, ponieważ sprzedaż tych części miała miejsce już w lutym br., cały rok podatkowy będzie objęty skalą podatkową. W praktyce oznacza to wejście w drugi próg i opodatkowanie części dochodów stawką 32%.


Można powiedzieć: „był błąd, trzeba zapłacić”. Ok. Sam uważam jednak, że przy tak marginalnym udziale tej sprzedaży w działalności tak drastyczne konsekwencje są zwyczajnie nieproporcjonalne.

Ale najbardziej przykre jest coś innego. Ten 19-letni chłopak nie spotkał się w urzędzie ze zrozumieniem. Nie spotkał się z docenieniem tego, że przyszedł sam, uczciwie przyznał się do błędu i chciał go naprawić. Spotkał się z pogardą, naganą i zapowiedzią „prześwietlenia” całej działalności. A później wszyscy zastanawiają się, dlaczego młodzi ludzie nie chcą prowadzić firm w Polsce.

Znam wielu świetnych, mądrych i empatycznych ludzi pracujących w urzędach (skarbowych też). Tym bardziej apeluję do nich: pomóżcie opamiętać się tym, którzy zapomnieli, po co tam pracują. Bo po drugiej stronie nie stoją kolejne „numery spraw”. Do licha! Tam stoją ludzie. Często bardzo młodzi ludzie, którzy próbują coś zbudować, pracują po kilkanaście godzin dziennie i mają odwagę brać odpowiedzialność za siebie oraz swoje rodziny!

I od tego, jak państwo potraktuje ich przy pierwszym błędzie, często zależy, czy będą chcieli tutaj dalej budować cokolwiek.

KONIEC

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry