Co robić, gdy fiskus zajmie Twoje konta i zabezpieczy majątek?

Dla przedsiębiorcy informacja o zajęciu rachunku bankowego albo zabezpieczeniu majątku przez fiskusa brzmi jak scenariusz awaryjny najwyższego stopnia. W praktyce najgorsze są zwykle nie same pisma, lecz chaos, który pojawia się kilka godzin później: czy da się wypłacić pensje, zapłacić ZUS i PIT, uregulować VAT, utrzymać działalność i nie stracić kontrahentów?Dobra wiadomość jest taka, że nawet w takiej sytuacji nie zawsze wszystko jest zablokowane „na sztywno”. Złe wiadomości są dwie: trzeba działać szybko i trzeba działać we właściwej kolejności.

Dzisiaj kilka praktycznych słów ode mnie w temacie strategii działania w przypadku zabezpieczenia Twojego majątku! Warto zapamiętać, bo często nie jest trudno wygrać spór z organem, lecz go przetrwać. Organ posiada szereg instrumentów, które mają potężną siłę rażenia. Jednym z nich jest zabezpieczenie majątku podatnika. Organ go nie zabiera, ale „kładzie na nim swoją rękę”. W konsekwencji nie możesz regulować swoich zobowiązań, narażasz się na utratę kontraktów i kary umowne, banki chcą wypowiedzieć Ci umowy kredytowe. Idąc dalej, za chwilę zaczynasz się dusić, nie stać Cię na zakupy, a sprzedaż nie idzie. Konieczna jest redukcja kosztów oraz zatrudnienia. Zostajesz sam jak palec; z perspektywą wieloletniego sporu z organem.

Brzmi niefajnie prawda? Dlatego powiem Ci, jak poradzić sobie z zabezpieczeniem, a w sumie poniekąd jak mogę Ci w takiej sytuacji pomóc. No dobra, no to co musisz zrobić?


Pierwszy błąd, jaki popełniają podatnicy, to działanie w ciemno. Samo otrzymanie informacji o zabezpieczeniu nie oznacza jeszcze, że wszystkie środki zostały już definitywnie zajęte przez organ. Na samym początku trzeba ustalić dwie rzeczy:

  1. które rachunki zostały objęte zajęciem, w tym także rachunek VAT,
  2. czy pieniądze nadal znajdują się na rachunkach spółki, czy zostały już przekazane na wydzielony rachunek organu egzekucyjnego.

To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie. Od niego zależy bowiem, czy część działań można załatwić bezpośrednio w banku, czy trzeba od razu kierować wnioski do organu.


Jedna z najważniejszych kwestii brzmi: czy przy zajętym rachunku da się wypłacić bieżące wynagrodzenia? Co do zasady – tak, jeżeli środki nadal pozostają na rachunku spółki. W takim przypadku przepisy przewidują mechanizm, który pozwala na wypłatę bieżących wynagrodzeń za pracę po przedstawieniu bankowi odpowiednich dokumentów, takich jak lista płac albo inny wiarygodny dowód.

To bardzo ważne: w tym zakresie nie trzeba co do zasady czekać na zgodę organu egzekucyjnego, jeśli pieniądze są jeszcze w banku, a nie zostały już przekazane dalej.

W praktyce oznacza to, że firma powinna niezwłocznie:

  1. skontaktować się z bankiem,
  2. ustalić, jakie dokumenty bank wymaga,
  3. złożyć komplet dokumentów dotyczących bieżących wynagrodzeń.

Warto przy tym pamiętać, że praktyka banków bywa różna. Część instytucji podchodzi do takich spraw sprawnie, a część próbuje oczekiwać zgody organu nawet tam, gdzie nie ma do tego podstawy. To może wydłużyć proces, ale nie powinno zniechęcać do natychmiastowego działania.


Problem nie kończy się na samych pensjach. Jeżeli firma wypłaca wynagrodzenia, musi też odprowadzić związane z nimi zaliczki na PIT i składki ZUS. Tu również przepisy przewidują ochronę – jeżeli środki nadal są na rachunku spółki, mechanizm dotyczący bieżących wynagrodzeń obejmuje także należne od tych wypłat zaliczki na PIT oraz składki na ubezpieczenia społeczne.

Z perspektywy zarządu oznacza to jedno: nie wolno analizować wynagrodzeń w oderwaniu od publicznoprawnych obciążeń z nimi związanych. Dokumentacja składana do banku powinna uwzględniać cały pakiet bieżących wypłat pracowniczych.


Wielu przedsiębiorców zakłada, że skoro można walczyć o wynagrodzenia, to dokładnie tak samo będzie z bieżącym VAT-em, czynszem, leasingiem czy innymi kosztami operacyjnymi. Niestety, tu sytuacja jest bardziej skomplikowana.

Bieżący VAT nie korzysta z takiego automatycznego wyłączenia jak wynagrodzenia. W praktyce oznacza to, że co do tych płatności potrzebne są już dodatkowe działania wobec organu. Jeżeli środki nadal znajdują się na rachunku spółki, zasadniczo należy wystąpić do organu z wnioskiem o zgodę na konkretne wypłaty i wykazać, że są one konieczne do dalszego prowadzenia działalności gospodarczej. Dobrze, aby taki wniosek był możliwie konkretny: jakie kwoty, na jaki cel, w jakim terminie i dlaczego bez tych płatności firma utraci zdolność operacyjną.

Równolegle warto rozważyć szerszy wniosek o zmianę zakresu albo sposobu zabezpieczenia, tak aby spółka mogła zachować do dyspozycji określoną kwotę na bieżące funkcjonowanie.


To moment krytyczny. Dopóki środki są jeszcze w banku, część spraw można próbować załatwiać tam. Ale jeżeli pieniądze zostały już przekazane na rachunek organu, droga robi się bardziej formalna.

W takiej sytuacji zwykle trzeba złożyć do organu:

  • wniosek o zmianę lub ograniczenie zakresu zabezpieczenia poprzez zwolnienie i zwrot określonej kwoty,
  • ewentualnie także wniosek o zwolnienie środków spod zabezpieczenia z uwagi na ważny interes firmy.

Taki wniosek powinien być maksymalnie praktyczny. Samo powołanie przepisów nie wystarczy. Trzeba pokazać, po co konkretna kwota jest potrzebna i jakie będą skutki odmowy jej zwolnienia.

Najsilniejsze argumenty to zwykle:

  • brak możliwości wypłaty bieżących wynagrodzeń,
  • brak możliwości zapłaty PIT, ZUS lub VAT,
  • ryzyko utraty płynności,
  • groźba rozwiązania umów,
  • ryzyko utraty klientów,
  • faktyczne wstrzymanie działalności.

W sprawach zabezpieczenia majątku ogólne stwierdzenia typu „spółka ma trudną sytuację” zwykle nie robią wrażenia. Organ trzeba przekonać materiałem, nie samym tonem pisma.

Dlatego równolegle należy przygotować dokumenty potwierdzające:

  • wysokość bieżących wynagrodzeń,
  • należne od nich PIT i ZUS,
  • wysokość bieżącego VAT,
  • krytyczne wydatki operacyjne,
  • terminy wymagalności najważniejszych płatności,
  • przepływy pieniężne,
  • zobowiązania i należności,
  • skutki utrzymania blokady dla ciągłości działalności.

Im bardziej konkretne zestawienia, tym lepiej. W takim postępowaniu liczy się wykazanie, że odblokowanie części środków nie służy „wygodzie” podatnika, lecz pozwala uniknąć paraliżu działalności i dalszego spadku wartości przedsiębiorstwa.


Zajęcie rachunku bankowego to często dopiero początek. Fiskus może sięgać również po wierzytelności spółki wobec kontrahentów, a to bywa dla firmy jeszcze bardziej dotkliwe niż sama blokada kont.

Dlaczego? Bo odcina dopływ nowych środków. Firma nie tylko nie może swobodnie korzystać z pieniędzy, które już ma, ale może też utracić wpływy, które dopiero miały do niej trafić. Ba! Może utracić również kontrahentów. Zła fama może nieodwracalnie zepsuć wypracowaną od lat renomę i status firmy.

Niemniej, tu nie ma prostego mechanizmu gwarantującego, że organ odstąpi od takich działań. Można jednak próbować ograniczać ryzyko przez szybkie podjęcie kilku kroków:

  • złożenie wniosku o zmianę lub ograniczenie zabezpieczenia,
  • wskazanie, że zajęcie wierzytelności nie poprawi realnie poziomu zabezpieczenia, a jedynie sparaliżuje działalność,
  • zaproponowanie alternatywnej formy zabezpieczenia,
  • podjęcie rozmowy z organem co do praktycznego zakresu stosowanych środków.

Jeżeli spółka ma możliwość zaoferowania innego zabezpieczenia, warto to rozważyć od razu. W praktyce można rozważyć np.:

  • hipotekę przymusową,
  • kaucję,
  • zajęcie innego składnika majątku,
  • inne rozwiązanie, które pozwoli organowi utrzymać poziom zabezpieczenia bez blokowania bieżącej działalności.

To często jeden z najmocniejszych elementów argumentacji. Organ łatwiej zgodzi się na ograniczenie blokady rachunków czy wierzytelności, jeżeli zobaczy, że jego interes nie zostanie przez to realnie zagrożony.


Jeżeli po stronie podatnika istnieją podstawy do złożenia zarzutów w zakresie prowadzonego postępowania zabezpieczającego, taki krok może mieć bardzo duże znaczenie procesowe. W praktyce wniesienie zarzutów może doprowadzić do zawieszenia czynności w postępowaniu zabezpieczającym, a to daje czas na uporządkowanie sytuacji i podjęcie działań ratunkowych. W tym celu należy wnieść zastrzeżenia w terminie 7 dni od dnia doręczenia zarządzenia zabezpieczenia (tzw. „ZZ”).

Ten element trzeba jednak oceniać zawsze indywidualnie. Nie chodzi o automatyczne składanie każdego możliwego pisma, tylko o przemyślaną strategię: co realnie wstrzyma działania organu, co poprawi pozycję „negocjacyjną” podatnika i co zwiększy szanse na utrzymanie operacyjności biznesu.


No właśnie.. To pytanie pojawia się niemal zawsze. Intuicja podpowiada wielu firmom, żeby jak najszybciej uprzedzić klientów i kontrahentów o ryzyku zajęcia wierzytelności. Tyle że taki ruch może przynieść więcej szkody niż pożytku. Natomiast warto pamiętać, że masowe informowanie kontrahentów z wyprzedzeniem często:

  • nie zatrzymuje działań organu,
  • może wywołać niepokój po stronie klientów,
  • zwiększa ryzyko reakcji biznesowych,
  • może osłabić pozycję spółki w relacjach handlowych.

Rozsądniejsze bywa więc przygotowanie krótkiej komunikacji awaryjnej i używanie jej tylko wtedy, gdy rzeczywiście pojawi się potrzeba kontaktu z konkretnym kontrahentem.


Chciałbym, żeby ten tekst miał mocno praktyczny wymiar. Zatem podpowiem, że w takiej sytuacji liczy się tempo i kolejność działań. Dobry plan na pierwsze dwa dni powinien wyglądać mniej więcej tak:

  1. Ustal stan rachunków – w każdym banku, razem z rachunkiem VAT.
  2. Sprawdź, gdzie są środki – czy nadal w banku, czy już na rachunku organu.
  3. Zabezpiecz wypłatę bieżących wynagrodzeń – jeśli środki są jeszcze na rachunku, złóż do banku wymagane dokumenty.
  4. Uwzględnij PIT i ZUS od wynagrodzeń – nie traktuj ich oddzielnie od listy płac.
  5. Przygotuj ze swoim prawnikiem wnioski do organu – dotyczące VAT, wydatków krytycznych i ewentualnego ograniczenia zabezpieczenia.
  6. Zbierz dokumentację liczbową – pensje, podatki, koszty operacyjne, cash flow, należności, zobowiązania.
  7. Oceń ryzyko zajęcia wierzytelności od kontrahentów i przygotuj argumentację przeciwko temu.
  8. Rozważ zabezpieczenie zamienne – jeśli masz co zaoferować.
  9. Przeanalizuj możliwość wniesienia zarzutów – jeśli są ku temu podstawy.
  10. Nie wywołuj niepotrzebnej paniki wśród klientów – przygotuj komunikację awaryjną, ale nie wysyłaj jej masowo bez potrzeby.

Zajęcie kont i zabezpieczenie majątku przez fiskusa nie oznacza jeszcze, że firma musi natychmiast przestać działać. Oznacza to jednak, że nie ma czasu na chaos, improwizację ani bierne czekanie.

Najważniejsze są tak naprawdę trzy rzeczy:

  1. ustalenie, gdzie faktycznie znajdują się środki,
  2. szybkie uruchomienie trybów pozwalających finansować bieżącą działalność,
  3. zbudowanie mocnej, udokumentowanej argumentacji wobec organu.

W takich sprawach wygrywa ten, kto najszybciej przejdzie od emocji do uporządkowanego planu działania. Emocje są ważne i potrzebne, ale nie tutaj. W takich sprawach liczy się dobrze przygotowana strategia. Niecenione będzie również doświadczenie, które mogę Ci zaoferować. Jeśli więc toczysz spór z organem i chciałbyś ograniczyć ryzyko zabezpieczenia majątku albo organ już zabezpieczył Twój majątek, skontaktuj się ze mną – postaram się pomóc.

JS

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry