To dzisiaj przy piątku będzie krytycznie.. bo sam nie wiem, czy po przeczytaniu tego, co dzisiaj odebrałem, mamy się z podatnikiem śmiać, docenić ten urzędniczy żart, czy jednak stanowczo zareagować..
W urzędach skarbowych pracują też ludzie z poczuciem humoru. Tyle że – jak w każdym dobrym żarcie – zabawnie powinno być dla wszystkich.
Jak widzicie jeden z podatników został wykreślony z rejestru VAT. O tym, że nie jest już czynnym podatnikiem VAT, dowiedział się… od zagranicznego kontrahenta. Nie od urzędu. Nie przez e-Urząd. Od kontrahenta.
Na pytanie o przyczyny wykreślenia urząd odpowiedział, że była to „omyłka techniczna”, a pracownik popełnił podobno „czeski błąd”. Widzicie na załączonym obrazku.
I tu kończy się część zabawna. Bo to nie była żadna „omyłka techniczna”. System sam z siebie nie podejmuje decyzji, nie wpisuje danych i nie wykreśla podatników. Był to, zapewne nieświadomy, błąd człowieka. Niedopatrzenie? Brak należytej staranności? Nazwijmy rzecz po imieniu. Nie był to jednak na pewno „czeski błąd”. Raczej całkiem polski błąd, dokonany przez polskiego urzędnika, w lokalnym urzędzie skarbowym właściwym dla tego konkretnego podatnika. Podatnika, z którym można było przecież bez większego problemu nawiązać kontakt.
Wykreślenie z rejestru VAT to nie jest drobna literówka. Status podatnika jest widoczny w wykazie VAT, z którego korzystają kontrahenci przy weryfikacji partnerów handlowych. Brak właściwego statusu może więc oznaczać w praktyce pytania ze strony kontrahentów, wstrzymanie transakcji lub płatności, problemy z oceną wiarygodności firmy, a w przypadku transakcji unijnych – dodatkowe komplikacje związane ze statusem VAT-UE. Weryfikacja statusu kontrahenta ma też znaczenie dla należytej staranności i może wiązać się z konsekwencjami podatkowymi po stronie kontrahentów!
Oczywiście: każdemu może zdarzyć się błąd. Urzędnikowi również. Problem zaczyna się wtedy, gdy błąd organu zostaje „elegancko” nazwany „omyłką techniczną” albo „czeskim błędem”, a podatnik ma sam przypadkiem odkryć, że urząd jednym kliknięciem zmienił coś, co może mieć realne konsekwencje dla jego biznesu.
Drogi organie, może więc zamiast szukać Czechów winnych całej sytuacji, warto po prostu powiedzieć: popełniliśmy błąd, przepraszamy, naprawiamy go i wyciągamy wnioski, żeby podatnik nie musiał dowiadywać się o takich rzeczach od zagranicznego kontrahenta..




